środa, 7 czerwca 2017

Smakowita kolekcja cieni Sensique Top Color. Beże, brązy oraz rudości.




Jak tylko zobaczyłam te kolory nie tylko wiedziałam, że sprawdzą się na każdą okazję, ale również wiedziałam że muszę zrobić im odpowiednią oprawę. Uwielbiam przedstawiać kosmetyki trochę w innym wymiarze, dawać im duszę...
Po zakupie lub gdy dostanę kosmetyki, od razu zastawiam się jakie im zrobię zdjęcie. Myślę, do czego nawiązuje ich kolorystyka lub jakie wywołują we mnie emocje. Większość opakowań nie jest atrakcyjna, oczywiście nie to jest najważniejsze, lecz dość często to, jak wygląda kosmetyk wpływa na naszą decyzję zakupować. Cienie Sensique z kolekcji Top Color to 12 kolorów, na których widok już w głowie widzimy coś słodkiego, pyszną kawę z cynamonem, gorącą czekoladę czy bardziej ostrego jak papryczkę chili. To przede wszystkim kolory w cieplejszej tonacji, ale uważam że z pewnością każdy typ urody coś z nich 'wyciągnie' dobrego. To mieszanka cieni matowych, satynowych oraz z drobinkami.



Ivory [207]- jasny beż, delikatnie wpadający w róż jak większość 'ivory', idealny do zmatowienia powieki, delikatnego rozjaśnienia obszaru pod łukiem brwiowym oraz blendowania cieni. Dość słabo napigmentowany. Mat.
Beige [201]- ciemniejszy beż z domieszką pomarańczowego. Lubię nim pokrywać całą powiekę jeśli stworzę nie zbyt mocny makijaż ,ale chcę żeby jednak coś tam było. Bardzo ładnie blenduje się z innymi kolorami. Mat. 
Pearl Beige [204]- odcień beżowy ale tym razem już z wykończeniem satynowym. Delikatna kremowa konsystencja. 
Cool Brown [208]- czekoladowa satyna. Bardzo ładny odcień. 
Lunar [210]- szarość z domieszką fioletu. Wykończenie satynowe.




Rose Champagne [211]- mocno błyszcząca wersja beż z dużą ilością różu. Jeśli dobrze się przyjrzymy można dopatrzeć się również koloru brzoskwiniowego oraz fioletu. Idealny na rozświetlenie i podbicie środkowej części powieki. To kolor raczej nie na całą powiekę chyba że ktoś lubi perłowe oko. 
Terracotta [205]- brąz z domieszką pomarańczy. Mat.
Russet[202]- ciemny brudny róż, z delikatnymi drobinkami.
Copper [203]- miedź z drobinkami opalizującymi na złoto.


Niestety dwa uległy zniszczeniu: Pearl Brown [212] i Sienna [206]. Tych dwóch najbardziej mi szkoda.

Wszystkie kolory są piękne, ale bardzo kruche widać to nawet na zdjęciach. Kruszą się nawet przy niewielkim uderzeniu. Moje cienie przełożone są do magnetycznej paletki i co chwila coś się z nimi dzieje podczas transportu, szkoda bo kolory są bardzo ładne. Podoba mi się bardzo to,  że w kolekcji jest taka różnorodność, coś do zmatowienia, coś do rozświetlenia oraz coś nawet do bardzo mocnego błysku jak Rose Champagne. I mam dla Was dobrą wiadomość bo teraz w Drogeriach Natura dostaniecie je za 5,99 idealna okazja do przetestowania tych cudeniek, jeśli macie opory przed zakupem czegoś tańszego i czy na pewno się sprawdzi. 




4 komentarze

  1. Jeju, jeju, jakie Ty piękne, klimatyczne zdjęcia zrobiłaś!
    Cienie podobają mi się wszystkie bez wyjątku, może to zasługa Twoich zdjęć, a może mojego dziwnego zamiłowania do rudych odcieni. Zawsze daję się na nie nabrać, bo u innych są piękne, ale na moim oku wyglądają strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :) Jeśli chodzi o rudości to często jest dobrana zła tonacja i oko wygląda na zmęczone, chore i zaczerwienione. Ja używając rudości lub miedzi szczególnie na dolnej powiece, zawsze na linie wodną nanoszę cielistą kredkę aby oddzielić białko oka od tych właśnie kolorów. Spróbuj tego koniecznie :)

      Usuń
  2. Kapitalne kolory, ale ja nie mogę oderwać oczu od Twoich ujęć!
    Jak ja bym chciała mieć taki warsztat...Staram się, ale Tobie to do pięt nie dorastam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa :) :*

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam,
Ania.

TOP