niedziela, 18 września 2016

Ten najpiękniejszy uśmiech na świecie!




6.20- mój dzień zaczął się od cudownego uśmiechu mojej córki, jeszcze nie kontaktuję co się dzieje a pod powiekami czuję piach. 


A. ma jeszcze wolne, więc zagaduje małą a ja idę robić mleko i oczywiście moją 'costa caffe', żeby zacząć jakoś żyć. Później siuśki, kupki, mleczko, odbijanie i ruszamy na spacer oraz poszukujemy dobrych i złych ślimaków na ogródku. A. opowiada córce jak złe ślimaki zjadają listki z jego róż, mała się wycisza... Za plecami słyszę: 'Jak wrócę do pracy musisz przychodzić na ogródek w poszukiwaniu ślimaków'. Cudownie jak nie wszystko spoczywa tylko na moich barkach. Czasami to właśnie A. lepiej radzi sobie z uspokojeniem maluśkiej niż ja. Ślimaki wtedy działają, ciekawe na jak długo?





Przychodzi czas na sen... 
Uwielbiam jak zasypia na moim ramieniu a później przyglądać się jak spokojnie śpi z wydętymi ustkami i słuchać jak czasami chrapie... 
Ja wtedy upajam się ciszą i spokojem.
Moje życie wcześniej wyglądało zupełnie inaczej, poświęcałam na czytanie tyle czasu ile potrzebowałam, moja wieczorna kąpiel trwała w nieskończoność, a kawa zawsze wypita ciepła, teraz moja doba jest za krótka, mało czytam, biorę szybki prysznic a kawę piję w kubku termicznym.
Dopiero teraz przekonałam się co to znaczy szybko zasypiać.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam,
Ania.

TOP