środa, 28 września 2016

Kobo w akcji [Face Contour Palette/ Face Strobing Palette]. Sztuczne rzęsy oraz praktyczna kosmetyczna z Aliexpress.





Paletki Face Contour oraz Face Strobing mam już od dawna w swoich zbiorach kosmetycznych, ale dopiero teraz doczekały się swoich 5 minut. Podobnie jak Revlon Colorstay czy Clinique High Impact.  Odnalazłam również kosmetyczkę do wygodnego przechowywania kosmetyków, ale o tym w dalszej części.
Face Contour & Face Strobing wyglądają dość niepozornie w swoich prostych opakowaniach, ale są to całkiem niczego sobie paletki w przystępnej cenie. Face Contour używam praktycznie codziennie. Szczerze? Przy tej paletce naprawdę nie trzeba się wysilać. Odcienie brązów sprawdzają się przy mojej jasnej karnacji nie robiąc plam na twarzy, ładnie się blendując. A przecież, nie lubimy problematycznych kosmetyków. Żółtawy odcień neutralizuje zaczerwienienia, w okolicach nosa, rozjaśniając przy tym te partię twarzy jak również środek czoła, brody oraz łuk kupidyna. Jeśli chodzi o strobing to nie używam błyszczącego brązu oraz różu, zdecydowanie wole maty. Ale wykorzystałam go do makijażu Marty. Colorstay to nadal niezawodny podkład, ale jeszcze nie zakupiłam wersji z pompką, czekam aż ten dokończy swojego żywotu. 




W makijażu wykorzystałam również paletkę matowych cieni firmy Kobo Matt Eye Shadow Set. Uniwersalne odcienie, pasujące do każdego typu urody. Można z nich wyczarować makijaże na różne okazje od delikatnych dziennych jak i mocnych wieczorowych. Jeśli chcemy poszaleć dodajmy odrobinę błysku, ja na środek powieki nałożyłam błyszczący cień My Secret Glam & Shine [edycja limitowana]. Te cienie, jak większość błyszczących obłędnie wyglądają na mokro. Oko podkreśliłam kreską wykonaną eyelinerem Lasting Drama od Maybelline w kolorze czarnym. I tu wspomnę o pędzelku, który zakupiłam na Aliexpress. Sceptycznie do niego podchodziłam, ponieważ pędzelek za parę groszy czy będzie w ogóle współpracował z kosmetykiem? Użyłam go pierwszy raz i na pewno nie ostatni. Bardzo fajnie się nim operuje, jego drewniana budowa jest ani za długa ani za krótka, a to ma znaczenie, tak samo, czy pędzelek nie jest za gruby lub za cienki aby ładnie 'wchodził' do ręki, a ten taki właśnie jest. 




Zostając przy Aliexpress, to długo nie wiedziałam co to w ogóle jest i z czym to się je? Oświeciła mnie w tym temacie siostrzenica męża i tak co jakiś czas coś sobie zamawiam, ale o tym będzie oddzielny post. Dziś chciałam pochwalić się kosmetyczką, której dość długo poszukiwałam, a na polskim rynku nie mogłam znaleźć. Kosmetyczka posiadająca 4 praktyczne przegródki/kieszonki, które bardzo ułatwiają organizację pracy. Została przydzielona do kosmetyków do oczu oraz brwi, abym miała te produkty w jednym miejscu 'przy sobie'. Kieszonki są na suwaki i po złożeniu nie zajmuje wiele miejsca.




Z Aliexpress pochodzą również rzęsy na które się skusiłam, a co tam! Można spróbować! Rzęsy są co prawda sztywne ale nie najgorsze, naturalnie wyglądają na oku, delikatnie zagęszczając rzęsy dodając spojrzeniu głębi. 





Na koniec kilka słów o tuszu do rzęs Clinique. Prosty, a jednak ciągnie mnie do niego. To jeden z moich ulubionych tuszy, z klasyczną szczoteczką dającą bardzo naturalny, ale jednak wyrazisty look. Tusz otula każdą z rzęs osobno, dosłownie! Zmywając go mam wrażenie jakby był 'ściągany' z rzęs, widać to na waciku kosmetycznym, nie rozpuszcza się jak inne tusze. 
nie kruszy się, ale również długo utrzymuję świeżość w opakowaniu.  2000 Calorie mu nie dorównują!

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam,
Ania.

TOP