środa, 24 lutego 2016

My Secret. Eyelinery, podkład, tusz oraz kolorowe kredki, które w kosmetyczce noszę... [brwi, oczy, twarz]



Zacznę właśnie od tych kolorowych kredek, tzw. jumbo które uwielbiam, głównie za ich wielofunkcyjne zastosowanie w makijażu, jeśli jesteście ciekawe jak je wykorzystuję, zapraszam do czytania dalej...

Dawniej stroniłam od kosmetyków kremowych, może było to spowodowane tym, że mało o makijażu wiedziałam, jak również o bazach pod cienie, które przedłużają ich trwałość, a moje powieki przetłuszczały się odkąd pamiętam, dlatego też produkty kremowe jak i suche po kilku godzinach, ba! jak nie po godzinie wyglądały strasznie. Teraz uwielbiam kremowe kosmetyki czy to są produkty do twarzy [rozświetlacze/róże] czy do oczu [cienie], idealne dla suchej cery, dodatkowo nawilżają ją, nie podkreślając niedoskonałości oraz pięknie stapiają się z podkładem. Możemy nakładać je pędzlem ale przede wszystkim polecam nakładać je palcami, delikatnie ogrzewając, nie podrażniając przy tym skóry. 
Grube kredki do oczu można użyć na wiele sposobów, podkreślą oko stosując solo, podbiją kolor cieni, to super bazą pod cienie, do przedłużenia ich trwałości, idealne pod sypkie cienie i pigmenty, które zawsze muszą się do 'czegoś' przykleić oraz w sam raz aby zastosować je jako zwykłą, grubą ale jakże efektywną kreskę na oku. 




Kredki My Secret 'I love my style' są delikatnie kremowe i pięknie rozcierają się na oku, musimy pamiętać aby wszelkie granice jeśli nie chcemy aby pozostały, roztrzeć, aby przy aplikowaniu cieni sypkich nie zrobić plam, ponieważ jeśli cień w kredce zaschnie nie da się nic z nim zrobić a możemy tylko popsuć makijaż. Jak widać na zdjęciu kredki mają intensywne kolory, przy rozcieraniu co prawda troszkę łagodnieją ale i tak dla mnie są bardzo fajne. Moimi faworytami to nude warm oraz shimmer bronze, które często nakładam same na cała powiekę aby nadać twarzy delikatnego codziennego looku. 
Do kompletu dwa rozświetlacze srebrny oraz naturalny wpadający w róż. Sprawdzają się w rozświetleniu wewnętrznego kącika oka, jako baza pod pigmenty a także na linię woda już w bardziej intensywniejszym makijażu. Niewielki, wielofunkcyjny produkt, który nie zajmie dużo miejsca w kobiecej torebce, a może uratować makijaż, przez nałożenie odrobiny na szczyty kości policzkowych.





Na koniec mleczna kredka Big Eye, która jak pozostałe to super baza pod cienie. Na linię wodną uważam, że jest zbyt agresywna i za bardzo rzuca się w oczy, dając nienaturalny efekt. Na linię wodną zazwyczaj wybieramy kolory cieliste i naturalne, aby subtelnie rozświetlić i otworzyć oko. Kredki nie są wodoodporne, przez co gorzej z ich trwałością.


Nie zapominajmy, że rozświetlające kredki to niezastąpiony element w stylizacji brwi, nałożone na zewnętrzna część pod łukiem brwiowym może zapewnić rewelacyjny efekt. 
A jeśli już pozostajemy w temacie brwi to one dodają całego czaru i charakteru naszej twarzy. Kobieta bez brwi to jak bez ręki, poważnie!
Moje brwi to coś strasznego, kiedyś załatwiłam je henną i od tamtej pory tam gdzie wypadły już nie rosną... chyba je wypaliło! Stosowałam różne specyfiki, ale słabiutko to wyglądało, później mocniejsze, jednak musiałam zaprzestać ich stosowania, ponieważ jestem w ciąży i dla bezpieczeństwa maluszka postawiłam wyłącznie na produkty, które nie ingerują tak w organizm. 
Zrobię całkowicie oddzielny post o moich produktach do brwi bo troszkę ich się nazbierało, ale tym razem opowiem o dwóch kredkach do brwi 'Design your eyebrow'. Delikatne, mięciutkie, nie podrażniające skóry pomiędzy włoskami, wiem co mówię, bo mam w swoim zbiorze takie, pod którymi aż skóra się gotowała, brrr...
Dwa kolory brązowy oraz szary, z łatwością suną po skórze podkreślając brwi oraz uzupełniając braki. Wyposażone w wygodne grzebyki do ich układania oraz wyczesywania nadmiaru produktu. Jak dla mnie super, tym bardziej za tak niską cenę 7,49. 



Ale żeby wykończyć makijaż potrzebujemy jeszcze: 
* Tuszu do rzęs. Niby volume, ale daje delikatny look, za co zdobył moje uznanie. Nie cierpię tuszy, które strasznie obklejają rzęsy, obciążając je a później krusząc się. 


* Eyelinera, tu do wyboru mamy w pisaku [wodoodporne] oraz w pędzelku. Długo się utrzymują, z łatwością możemy namalować grubą jak i cieniutką kreseczkę. Eyelinery w pędzelkach nie kruszą się/nie pękają po kilku godzinach pracy naszych powiek.





A na koniec jeszcze * Beauty Elixir. To bardzo delikatnie kryjąca formuła, ujednolicająca cerę jednocześnie nawilżając ja. Lubię takie podkłady, ponieważ moja skóra nie potrzebuję mocnego krycia, a naturalny efekt to jest to co lubię. Mój kolor to Ivory, bo jestem bladziochem. 



A jakie są wasze opinie na temat kremowych produktów do makijażu? 
Jakie marki lubicie i polecacie?

4 komentarze

  1. bardzo fajne kosmetyki przedstawiłaś w poście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę bardzo fajne, w gąszczu tych wszystkich droższych kosmetyków:) chcę je wszystkie przedstawić w makijażach ale już mam kilka dni do porodu i już moje dłonie nie mają siły trzymać pędzli w ręku :) więc czekam, aby móc poszaleć :)

      Usuń
  2. Kolory tych kredek są piękne:) Ale zostawię je dla tych, którzy na co dzień używają kredek- mnie wystarczy jedna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne są :) szczególnie 3 pierwsze od lewej :) idealne na co dzień i super 'przylepce' do pigmentów :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam,
Ania.

TOP