środa, 25 listopada 2015

Fotografia. Coś co wciąga i nie pozwala przestać. O moich początkach w robieniu zdjęć, jakiego sprzętu używam, po co mi te wszystkie 'graty', skąd czerpię wiedzę i inspiracje.





Jeśli chodzi o fotografię jestem całkowitym samoukiem, nie skończyłam kursu ani nie chodziłam na żadne warsztaty choć marzą mi się bardzo. 
Pierwszy aparat jaki miałam, a było to w szkole podstawowej czyli około 15 lat temu do których kupowało się filmy, a później wywoływało zdjęcia po zapełnieniu kliszy, bez możliwości podglądu, szkoda że nie zostawiłam tego aparatu na pamiątkę... Kolejnym nabytkiem, już cyfrówką kompaktową był Nikon Coolpix, [nie pamiętam dokładnie jaki to był gdyż leży u rodziców w domu], na dwa akumulatorki, które ładowało się specjalną ładowarką, kupiony za ciężko zarobione pieniądze podczas wyjazdu do Jastarni zaraz po maturze, pracując w barze gastronomiczno-rybnym, aparat mam do tej pory i nigdy się go nie pozbędę choćby dla samych wspomnień, poza tym jeśli na coś ciężko się zapracuje, ceni się to bardziej. Co do robienia zdjęć, wtedy jeszcze nie miałam o tym zielonego pojęcia, co, po co, leciałam cały czas automatem nie wiedząc nawet co to balans bieli czy praca ze światłem, ale już wtedy coś mnie wciągnęło w te 'cykanie', ale dopiero od 2 lat odkąd mam Nikona D90 zaczęłam tak na poważniej interesować się fotografią i dowiedzieć się z czym to jeść i jak. Mojego ukochanego Nikon, kupiliśmy z mężem przed ślubem, a było to moje marzenie wiec jak nie teraz to kiedy? Dopytałam co i jak, tych co się trochę bardziej znali i padło na D90 z obiektywem 18-105VR, nadal się go uczę. Dla kogoś kto nie zajmował się i nie zajmuję fotografią zawodowo, cały czas mnie zaskakuję aż buzia się cieszy, jak buzia dziecka na widok cukierka, i chyba o to chodzi, żeby to sprawiało radość. 
Oczywiście na początku leciałam automatem i zawsze coś mi nie pasowało, wreszcie wpadłam, że może należałoby przeczytać instrukcję obsługi! I to jest problem wielu początkujących 'fotografów', chce się wszystko umieć nie znając swojego aparatu, nie mówiąc już o podstawowych funkcjach, tak więc zaczęłam coś kombinować. 



To pierwsze zdjęcia, dzięki którym zaczęłam coś rozumieć, co zacząć ustawiać, jak 'operować' światłem, kiedy zdjęcia wychodzą lepiej, co to jest balans bieli, przysłona oraz czas naświetlania i jak wpływa na efekt robionych zdjęć. Zaczęłam robić więcej zdjęć makro i jaśniejsze, ale mój obiektyw nie pozwalał mi na dość zadowalające ujęcia, a nie miałam pieniędzy aby kupić obiektyw makro czy portretowy, bo taki również chciałam, więc zaczęłam szukać informacji w internecie jak rozwiązać ten problem... i tak trafiłam na wpis o tym jak wykorzystać stary obiektyw, akurat do mojego D90. 

Tak znalazłam obiektyw ZENIT HELIOS 44M-4, 58mm 1.2, za 99 zł, stan wręcz idealny. Musiałam tylko dokupić do niego tzw. przejściówkę/ adapter aby móc do zamontować do mojego Nikona 62 mm [średnica obiektywu]. 
Jest to stałoogniskowy, manualny obiektyw i przy robieniu zdjęć najlepiej mieć statyw chyba, że posiadamy stabilną rękę, żeby uzyskać ładnie wyostrzone zdjęcia. 



HELIOS 44M-4 + mocowanie adaptera M42 do nikona

Bardzo lubię z nim pracować czy to ze statywem czy bez niego, nie przeszkadza mi, że jest manualny, wszystko do opanowania tylko trzeba mieć chęci i nie iść na łatwiznę. 

czekoladowa paleta do makijażu
Zdjęcia wykonane z tym obiektywem

Moim stanowiskiem pracy głównie jest blat kuchenny zaraz przy oknie, a światło najlepsze mam do godziny 12.00 więc staram się go wykorzystywać najlepiej jak mogę, mimo że czasami trzeba wstać rano. Są dni, że stoję nad tym aparatem, narobię z 1000 zdjęć i wszystkie pójdą do kosza bo nic mi się nie podoba, a czasami wejdę do salonu widzę 'to światło' i już mam wizję, a małą sesję zrobię w ciągu godziny. Głównie wykorzystuję światło dzienne, mam dwie lampy pierścieniowe o mocy 22 i 40 W, oraz Powerlux z czarno- srebrną parasolką oraz dokupiłam do niego parasolkę- softbox z białą powierzchnią rozpraszającą światło, lamp używam wieczorami jak jest ciemno i najczęściej podczas oświetlania makijaży. W tym przypadku przydatna jest również blenda ja posiadam 90x120 ale zdecydowanie mniejsza i okrągła jest bardziej mobilna i wygodniejsza. 
Fajną, przydatną rzeczą są soczewki, które mocowane są na obiektyw jeśli chcemy robić zdjęcia makro nie kupując obiektywu. 



Pierwsza soczewka to +4, druga +10

Są niedrogie, ja kupowałam je jak kosztowały ok 10/15 zł za sztukę, można je dostać zarówno w sklepach z akcesoriami fotograficznymi jak i przez internet. 

Chciałam jeszcze wspomnieć o tych 'gratach', które wykorzystuję do zdjęć. Często szukam czegoś, żeby jakoś urozmaicić i wzbogacić zdjęcia, dlatego gdziekolwiek nie jestem szukam inspiracji i elementów dekoracji, które mogłyby mi się przydać, przestałam już gromadzić na prawdę zbędne rzeczy bo gdzie to trzymać, ale teraz jak kupuję coś do domu zawsze zastanawiam się jak to wykorzystam, czy to koszyczki, słoiczki, pojemniki, wazony czy podstawki, każde znalazło zastosowanie w moim mieszkaniu. Mam również szufladę w której trzymam różne, ale już nie tak przydatne akcesoria, ziarenka kawy, orzechy, łańcuszki, sznureczki czy choćby małą doniczkę po kaktusie. 







Na ostatnim zdjęciu za wazonik posłużyła mi buteleczka ok. 3 cm wysokości, jak dobrze pamiętam to po olejku arganowym. W większości rzeczach, drobiazgach widzę potencjał i kilka razy się zastanowię zanim coś wyrzucę do śmieci. Podobnie jest jak wychodzę na spacer z psem, po ostatnim spacerze przyniosłam te badyle jak to niektóry ocenili, które widać na powyższych zdjęciach, ale ja niebawem zrobię z nich użytek.

___________________

Nie jestem żadnym ekspertem od fotografii i wiele się jeszcze uczę, czytam i poznaję, ale może komuś z Was pomogłam w ich początkach. Teraz jest mnóstwo informacji i wiadomości w internecie oraz książkach. Mogę Wam polecić bardzo fajny blog klik Fotoblogia.pl, znajdziecie tu dużo ciekawych artykułów napisanych po ludzku. 

Zajrzyjcie jeszcze tu: Jest Rudo.pl, wczoraj go znalazłam.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam,
Ania.

TOP